harsh noise // experimental // power electronics
Nie jesteś zalogowany.
Dobra teraz bez jakichś dziwactw...
poniżej jest cała płytka w wavach (objętościowo, niestety, trochę duża...)
part1
http://www.mediafire.com/?mdoynzmymxh
part2
http://www.mediafire.com/?xzimwjemdom
liczę, że usłyszę jakąś konstruktywną krytykę na temat tego materiału...
stwierdziliście na pewno, że przed kompem siedzi zapryszczony dzieciak, nie ma co z czasem zrobić i napieprza spamem po forach... no cóż widocznie joke był na serio kiepski i co wszem i wobec ogłaszam: sorry.
btw rzeczywiście jestem dzieciak... chyba niestety każdy miał taki okres w życiu w którym różne gówniane rzeczy wpadały mu do głowy..
Ostatnio edytowany przez Morpeth (2010-01-16 12:02:24)
Offline

Kurwa mać, chłopie, weź się zrelaksuj albo coś, bo od tych gorzkich żalów to zęby bolą.
A płytkę zasysam i tak. Jezde ciekaw w co siem Chaosynod pakuje
. Może to na serio jest fajne?
Ostatnio edytowany przez Przemo_SB7 (2010-01-16 12:19:34)
Offline
Heheh. I piszesz tak, że na to wychodzi
. Iście diaboliczna taktyka
.
Offline
dobra weź już przestań bo kurwa tragedia się ze mnie robi.. .
i znowu będzie, że dzieciak... słuchaj i dawaj krótką recenzję... ![]()
a polecam Grandmother...
Ostatnio edytowany przez Morpeth (2010-01-16 12:37:15)
Offline
Posłuchałem, da się posłuchać. Mam skojarzenia z (np.) Brandkommando - metaliczne uderzenia, reverby itd. Jest to dosyć poukładane jak na "noise / harsh noise", ale ja bym tego tak nie nazwał. Trochę mylące określenie wg mnie. Część motywów wręcz zajeżdża bardziej rytmicznym, przesterowanym graniem.
Od strony brzmieniowej rewelacji nie ma. Raczej chyba nie trudno uzyskać taki sound. Nie musi to być postrzegane jako wada. Z drugiej strony, subiektywnie patrząc, to jest gross rzeczy brzmiących lepiej i ciekawiej. Również nie podoba mi się, że część kawałków jest krótka. Niektóre fragmenty można by fajnie rozwinąć i dopracować.
No i wogólewogóle.
Offline
rozumiem, no wiesz, musisz uwzględnić jak ciężko mi na początku stworzyć odpowiednią strukturę... to pierwszy materiał, który powstał, właściwie jako eksperyment, coś w stylu:
"wyjdzie mi, czy nie?"
wszystko zaczęło się od Merzbowa... chciałem odejść od takiego brzmienia jak on - takie analogowe rytmy mnie nie kręcą.... co nie zmienia faktu, że wszystko jest kwestią gustu, prawda...?
dzięki za reckę.
Offline
Taa, uwzględniam, że dopiero zaczynasz, że kwestia gustu itp. itd.
Offline
A po co przyklejony ma być jak autor zaraz pewnie znowu usunie? No ale zrobiłem to szefie.
Offline
no wlasnie - nie zrobil tego zaden z administratorow wbrew pozorom
Offline
Ginące wątki i posty to plaga. Najgorzej, że potem nikt się nie przyznaje do winy ![]()
Offline
nie ma jakichs logów, żeby wskazać KTO?
(sorry za offtopic)
Offline
Szukałem w logach na serwerze ale nie potrafię tego analizować. Spojrzę na nie jeszcze raz w wolnej chwili.
Offline
A to takie ważne, kto? Chyba, że jakieś oskarżenia padły.
Offline
Nie, chodzi o to, że czasem giną całe wątki nie wiadomo czemu.
Offline
hmmm, znikanie danych najczęściej wiąże się z przywracaniem backupu po jakiejś awarii serwera lub systemu na nim.
Offline
@morpeth: nie chodzi o twoj wątek, tylko w ogole
Offline
kasetowy smell the stench, to były czasy...
Offline
w sts są jakieś zawoalowania i wydawnictwa mają ukazywać się ze sporym opóźnieniem chociaż nie wiem czy sprawa nie dotyczy tylko części netlabelowej.
Offline
no moje wyjdzie na cdr, ale jeszcze pogadam może będzie mini cdr... jakiś mam sentyment do tych małych płytek...
chyba tylko z netlabelkiem - z fizycznymi wydaniami nie był żadnego problemu... a zauważyłem właśnie że nic nie da się pobrać... tzn. chciałem goatcum (chyba zjebałem nazwę) czy coś takiego ściągnąć i nie dało rady... no trzeba przyznać że okładki zainteresowały... ![]()
Offline
Morpeth napisał:
no moje wyjdzie na cdr, ale jeszcze pogadam może będzie mini cdr... jakiś mam sentyment do tych małych płytek...
chyba tylko z netlabelkiem - z fizycznymi wydaniami nie był żadnego problemu... a zauważyłem właśnie że nic nie da się pobrać... tzn. chciałem goatcum (chyba zjebałem nazwę) czy coś takiego ściągnąć i nie dało rady... no trzeba przyznać że okładki zainteresowały...
cóź....
Offline
Morpeth napisał:
no moje wyjdzie na cdr, ale jeszcze pogadam może będzie mini cdr... jakiś mam sentyment do tych małych płytek...
chyba tylko z netlabelkiem - z fizycznymi wydaniami nie był żadnego problemu... a zauważyłem właśnie że nic nie da się pobrać... tzn. chciałem goatcum (chyba zjebałem nazwę) czy coś takiego ściągnąć i nie dało rady... no trzeba przyznać że okładki zainteresowały...
z tego co wiem to 200 któegoś tam wydawnictwa można zassać.. wydaje mi się jednak, że spośród tych 200 można ustrzelić scordaturę .. a zapewniam, warto.
Co zaś do samego projektu Morpeth, SB7 uznał, że to nie harsh / noise... wypierdolić więc do działu inna muzyka .. hehe, kompleksy związane z tym, że marnodepresja tam kiedyś wylądowała.
Offline
chujowy morpeth wyszedł parę dni temu w labelu. Ad Extirpanda oczywiście...
http://blackdrone.com/13-6-Morpeth-Ad_Extirpanda.html
Offline
sparafrazuję słowa nihila: po co wydawać jak chujowe.
Offline
hehe, mistrzem ortografii to ja nie jestem, na żartach też znam się średnio ale jeśli nie uważasz swojego projektu za "chujowy", to po prostu o nim tak nie pisz
. poczekaj na oceny innych, nie funduj torowania. yo!
Offline
no_signal napisał:
nie funduj torowania
Offline
posluchalem sampli i troche sie zawiodlem. nie ma tragedii czy cos w tym stylu jedyna rzecz rzucajaca sie w oczy czy tam uszy to to, że material jest malo spojny. takjakbys nagrywal material z mysla o samym wydaniu go na CD (byle szybko i juz) a nie o samym materiale. bardzo zroznicowane motywy ja bym proponowal wybrac 1den i nad nim sie zastanowic i z nim pobawic.
Offline
podzielam zdanie TOB, choć nie do końca. materiał, owszem, mało spójny, choć akurat to, moim zdaniem nie musi być minusem. "razi" mnie bardzo krótki czas trwania utworów, novit enim doninus qui sunt eius (w którym przemycone jest dość dużo z 21gramms [wybacz jeśli pomyliłem się w nazwie, nie celowo] jak sądzę) czy Want (nasuwają mi się skojarzenia z alec empire, techno animal, loop etc. [co nie jest minusem]) są wg. mnie dobrą bazą pod dłuższą, rozbudowaną kompozycję. to niestety nie następuje (Twoja wizja muzyki, szanuję to, choć jak mówię, oczekiwałbym, że poprowadzisz wątek, rozwiniesz historię).
patrząc na tracklistę, a w zasadzie na długość utworów, spodziewałbym się "skompresowanej", hardcoreowej sieczki. kompletnie nie wiem jednak, czego spodziewać się po dalszej części albumu. jeśli masz ochotę, zrób mp3 paczkę i podrzuć link, ja chętnie sprawdzę jak sprawy się mają, podejrzewam, że nie tylko ja.
co zaś do wydawania na szybko....sprawa została już poruszana nie wprost przy okazji innych wątków. dochodzę jednak do wniosku, że nawet jeśli artysta miał taki zamiar, to na pewno nie podzielił się nim z ew. wydawcą, a jak wiadomo, ten swój rozum ma. jeśli więc coś zostaje wydane nie w netlabelu, który pluje 431 rylisami na miesiąc to znaczyć może, że zostało przesłuchane i jest dla kogoś ok. inną sprawą jest zalewanie cdr, mp3 noise, drone .. kto będzie chciał, będzie słuchał, kto nie, to nie. dla prawdziwych "wyjadaczy", żadna to konkurencja - wybacz proszę wtącenie, nie odbieraj go personalnie.
Offline
no to słuchajcie,
to nie jest wydawane na szybko - cóż, tak jak to słyszałem tak to skonstruowałem... ten album rzeczywiście powstał w bardzo szybkim czasie (jakieś dwa dni) ale przeleżał na dysku jakiś miesiąc zanim to odsłuchałem, poprzerabiałem i wysłałem do wydawcy...
co do spójności,
nie lubię bandów których tracków nie mogę poznać, wiele zespołów grind, death -core wali na jedną modłę. chwila naprzania - jakiś breakdown i znowu to samo...
co do słówka 'chujowe' - sami stwierdziliście jakiś czas temu...
oh, to była taka wkrętka żeby wam "dopiec"...
(ironia... żeby nie było)
co do novit enim doninus qui sunt eius to rzeczywiście uwielbiam brzmienie wszystkich instrumentów smyczkowych, słychać to chyba we wszystkich moich trackach...
ta muza nie jest tak bardzo hardcorowa, przynajmniej ten album. jak chceta to mata linka do tego co wydaje dla smell the stench... jest bardziej hardkor...
http://www.mediafire.com/?ndhziqjmnz2
trzymajcie sie
Offline
Offline
Lukasz_kd napisał:
Dwa dni?DWA DNI???
a co w tym dziwnego? Wielu wydaje płyty, na których znajduje sie muzyka stworzona za pierwszym podejsciem, bez zadnych obróbek studyjnych, modyfikacji, etc.
Offline
Być może nie jest to wyznacznik jakości,nie sluchalem jeszcze M.Ale kurwa...DWA DNI???Rozumiem,ze zamysl i "szkice" kompozycji byly wczesniej, a poprostu samo nagrywanie trwalo dwa dni...?
Ostatnio edytowany przez Lukasz_kd (2010-04-18 19:13:25)
Offline
Lukasz_kd napisał:
Dwa dni?DWA DNI???
Nawet nie słucham.
Offline
Lukasz_kd napisał:
Być może nie jest to wyznacznik jakości,nie sluchalem jeszcze M.Ale kurwa...DWA DNI???Rozumiem,ze zamysl i "szkice" kompozycji byly wczesniej, a poprostu samo nagrywanie trwalo dwa dni...?
na pewno nie jest to wyznacznik. Poczytaj sobie wywiady z noise'owcami, choćby MASONNA lub MERZBOW, albo ludzi z free jazzu i free improv, na tym polega ta muzyka, by w pewnym przedziale czasowym uchwycic pewną energię, z która juz potem nic sie nie robi. Takie AMM to w ogóle nie miało prób w tradycyjnym sensie tego pojęcia, a potem powstawały płyty z tychże prób lub koncertów. Dziwi mnie, ze tego nie dostrzegasz (nie rozumiesz), choć afiszujesz się co chwila z listami słuchanych płyt własnie z tego nurtu.
Ostatnio edytowany przez mafarka (2010-04-18 19:53:34)
Offline
Jasne,ze dostrzegam.Zdaję sobię sprawę,że to częste zjawisko w szeroko pojętej muzyce improwizowanej.No wlasnie,szeroko pojetej...Wydaje mi się ze mimo wszystko inaczej ma sie sprawa z Merzbow a inaczej np z Evanem Parkerem.Dla mnie Twoje powyzsze przyklady sa dużym uogolnieniem,ale abstrahując-piszemy o powyższym projekcie,który ponoć noisowy nie jest.Nie pisalem tego w kontekscie muzyki improwizowanej.Więc o czym mowa?
Offline
ale noise jest często improwizowany, nie słyszałeś o tym?
Offline
Offline
no to nie wiem o co chodzi
Offline
Lukasz_kd napisał:
Jasne,ze dostrzegam.Zdaję sobię sprawę,że to częste zjawisko w szeroko pojętej muzyce improwizowanej.No wlasnie,szeroko pojetej...Wydaje mi się ze mimo wszystko inaczej ma sie sprawa z Merzbow a inaczej np z Evanem Parkerem.Dla mnie Twoje powyzsze przyklady sa dużym uogolnieniem,ale abstrahując-piszemy o powyższym projekcie,który ponoć noisowy nie jest.Nie pisalem tego w kontekscie muzyki improwizowanej.Więc o czym mowa?
oczywiscie to była tylko dygresja, która dotyczyła jedynie twojego zdziwienia, ze ktos mógł nagrac płyte w dwa dni. Nie zamierzałem bronic autora materiału, którego dotyczy temat tego wątku, a jedynie odnieść sie do twojego zdziwienia. Moje przykłady w pewnym sensie są uogólnieniem, poniewaz są różne metody pracy, nawet w sferze free improv i noise. To uogólnienie jednak przedstawia pewną filozofię (metodologię) w tworzeniu muzyki współczesnej, która właśnie zakłada sprzeciw przekonaniu jakoby "wielka" muzyka powstawała w wielkich bólach czasowych, niekonczacym sie modyfikacjom, kosmetyzacjom brzmienia, etc. Nie wiem, jak muzykę gra MORPeTH, ale nie tylko noise czy free improv zakłada "podejscie za pierwszym razem" w nagrywaniu muzyki. Wspomniane gatunki muzyczne sa taylko sztandarowymi przykłądami innego spojrzenia na proces tworzenia tejże muzyki.
Ostatnio edytowany przez mafarka (2010-04-18 20:29:07)
Offline
TO JEST MUZYKA IMPROWIZOWANA !!!
Łukasz, cholera... w pewnym momencie stwierdzasz że coś zaczyna cie wkurwiać, to rozpisujesz to na nuty czy napierdalasz w klawisze...?
wziąłem klawisze na kolanka, grzecznie sobie siedziały i dłubałem... miesiąc po tym przesłuchałem i skróciłem tam gdzie już mi się dłużyło...
ludzie tacy jak tutaj powinni chyba być otwarci na różne formy pracy nad tworzywem, czy jakkolwiek to nazwać... a widzę, że pseduosztuka jest dzielona na tą gorszą (kogoś) i na tą lepszą ("ha, tak ja to robię!")
miałem czas to zrobiłem, w końcu to tylko trzydzieści kilka minut... jeżeli niektórzy są okrutnie zbulwersowani czasem dwóch dni, to nic nie mówię o Czałczeskunie... Parówek wie o co chodzi...
Offline
mafarka napisał:
Lukasz_kd napisał:
Jasne,ze dostrzegam.Zdaję sobię sprawę,że to częste zjawisko w szeroko pojętej muzyce improwizowanej.No wlasnie,szeroko pojetej...Wydaje mi się ze mimo wszystko inaczej ma sie sprawa z Merzbow a inaczej np z Evanem Parkerem.Dla mnie Twoje powyzsze przyklady sa dużym uogolnieniem,ale abstrahując-piszemy o powyższym projekcie,który ponoć noisowy nie jest.Nie pisalem tego w kontekscie muzyki improwizowanej.Więc o czym mowa?
oczywiscie to była tylko dygresja, która dotyczyła jedynie twojego zdziwienia, ze ktos mógł nagrac płyte w dwa dni. Nie zamierzałem bronic autora materiału, którego dotyczy temat tego wątku, a jedynie odnieść sie do twojego zdziwienia. Moje przykłady w pewnym sensie są uogólnieniem, poniewaz są różne metody pracy, nawet w sferze free improv i noise. To uogólnienie jednak przedstawia pewną filozofię (metodologię) w tworzeniu muzyki współczesnej, która właśnie zakłada sprzeciw przekonaniu jakoby "wielka" muzyka powstawała w wielkich bólach czasowych, niekonczacym sie modyfikacjom, kosmetyzacjom brzmienia, etc. Nie wiem, jak muzykę gra MORPeTH, ale nie tylko noise czy free improv zakłada "podejscie za pierwszym razem" w nagrywaniu muzyki. Wspomniane gatunki muzyczne sa taylko sztandarowymi przykłądami innego spojrzenia na proces tworzenia tejże muzyki.
Ale oczywiście,że tak.Widzę,że moje slowa odebrales jako przejaw ignrancji,cóż...masz do tego prawo,co absolutnie nie oznacza,że masz rację.Jeszcze raz powtorzę-to "zdziwienie" nie bylo absolutnie w kontekscie muzyki improwizowanej.Nie pomyślalem o Morpeth w tych kategoriach,nie wiem dlaczego-byc moze zasugerowalem się opiniami tych,ktorzy sluchali? moze stworzylem nieprawidlowy obraz muzyki tego projektu w myslach?Byc moze to bledna logika,bledne wnioski.Innego podejscia wymaga noise,innego np ambient,który (absolutnie nie chcę tutaj wartościować) wymaga jednak trochę wiecej czasu.
Ostatnio edytowany przez Lukasz_kd (2010-04-18 21:22:06)
Offline
xv parowek napisał:
no to nie wiem o co chodzi
Chodzi o to,ze jak ktos się para muzyką od 3 czy 4 miesiacy i nagrywa album w dwa dni to DLA MNIE jest to dziwne.I niezbyt zachęcające.No ale nie sluchalem,wiec...
Ostatnio edytowany przez Lukasz_kd (2010-04-18 21:10:38)
Offline
Lukasz_kd napisał:
xv parowek napisał:
no to nie wiem o co chodzi
Chodzi o to,ze jak ktos się para muzyką od 3 czy 4 miesiacy i nagrywa album w dwa dni to DLA MNIE jest to dziwne.I niezbyt zachęcające.No ale nie sluchalem,wiec...
Otóż to.
Offline
OK, teraz rozumiem. Ja z kolei nie uważam tych parametrow (3-4 miesiace + 2 dni) za dyskwalifikujace. Nie slucham z zasady mp3 zamieszczanych w tym dziale. Ale na CDRze wydanym przez twórcę bym posłuchał.
Offline
xv parowek napisał:
OK, teraz rozumiem. Ja z kolei nie uważam tych parametrow (3-4 miesiace + 2 dni) za dyskwalifikujace. Nie slucham z zasady mp3 zamieszczanych w tym dziale. Ale na CDRze wydanym przez twórcę bym posłuchał.
Czy dyskwalifikujące?To za mocne słowo,ale osobiscie podchodzę sceptycznie do takich dzialań.Nie chce mi się już rozwijać tego wątku....śmiem jednak powątpiewać,że autor bedzie podchodzil do tego materialu z takim samym entuzjazmem za rok-dwa.Bo czego mozna nauczyc się po trzech miesiącach parania się tą muzyką?Sorry ale to podejscie kojaży się z kolesiem (z tego forum),który nagle z ambientu przerzucil sie na noise robil kawalki pol godziny.
Oczywiście zdaję sobię sprawę,że bywają chlubne wyjątki...zawsze można przywołać np.okolicznośći powstania pierwszego albumu Nurse With Wound:)
Ostatnio edytowany przez Lukasz_kd (2010-04-19 09:11:11)
Offline
hell o,
lista splitow i kolaborek nad ktorymi pracuje:
-split with flat affect
-split with epidemia
-split with colico (w sumie dowiedzialem sie ze koles rozwiazal projekt, ale mimo to split sie ukaze, prawdopodobnie pod inna nazwa)
-colab with ego god
-colab. with control-z
-split with splitting ladyladys
-wyszedl split z to-bo... do zaczerpniecia z smell the stench..
-niedlugo ukaze sie lp 'empty inside' w challah rec/dangerous rec.
-w dead synthesis rec. ostatnie kopie lp 'all'
jak to wszystko wyjdzie to bedzie info na myspace.com/morpethh
mozna sie ze mna kontaktowac mailem co do wymian...
(wydawnictwa smell the stench - dostaje tylko okladki wiec wymienione ze mna wydawnictwa to nagrany przezemnie cdr + okladka + koperta, nic wiecej)
pozdr
Filip
Offline
Offline
jednego dnia moge zrobic 30 minut noisu i jakiegos tam eksperymentu... nie bede liczyl co po ile minut, bo ni o to chodzi w noise...
jedego dnia mam ochote stworzyc beznadziejnie mulacego drona, a innego robie krotkie kawalki w mire ostrego halasu...
ape, jezeli chcesz sie ze mna licytowac na dlugosc sesji... :] 30 minut materialu w 2 godziny, razem z masteringiem... i zrobieniem okladki... pasuje ci...?
mozemy stworzyc przepis, badz instukcje tworzenia dobrego noisu...
1. tracki dlugie, monotonne, sciany - nagrywanie jedego sladu powinno trwac od 15 do 30 minut, wysokie czestotliwosci wykrecone na maksa, duzo przesteru
2. tracki krotkie, energetyczne - nagrywanie....
....
no panowie, nie popadajmy w jakies chore skrajnosci... w noise nie ma zadnych zasad, nie ma przewodnika po tym nurcie sztuki, wolna amerykanka....
ape: a pewnie ze sie obrobie... jak bym przez te trzy dni nie spal to moze bym dal rade... ![]()
Offline
wyluzujcie, to tylko plany, wy też macie wielkie plany
Offline